Wolnossące diesle… Wspomnień czar

0
922
źródło: gnomon.pl
źródło: gnomon.pl

Kłęby czarnego dymu oraz charakterystyczny klekot zdolny obudzić – szczególnie w okresie zimowym – pół osiedla. Wolnossące diesle odeszły w niebyt i już nigdy nie wrócą na polskie, europejskie czy światowe drogi. Czy warto za nimi tęsknić? W erze stereotypu (zasłużonego czy też nie, to temat na osobną dyskusję) psujących się „hiper super nowoczesnych” turbodiesli, pytanie wydaje się dosyć sensowne. Statystycznie i logicznie rzecz ujmując nowy samochód wyposażony w skomplikowany i czuły osprzęt silnika diesla musi być mniej trwały niż pojazd toporny („stary klekot”) w postaci legendarnego 1.9 diesel.

Osobiście prowadziłem tylko jedno auto ze wspomnianą wyżej pojemnością (stary Peugeot Partner), ale co do magii wolnossących aut, to moje doświadczenie opiera się głównie na modelu Ford Escort, o którym pisałem szerzej TUTAJ. Silnik 1.8 o mocy 60 KM miał wszystko to, do czego może tęsknić dzisiejszy użytkownik dróg. Oszczędność, oszczędność i jeszcze raz oszczędność. Jeszcze raz potwierdzam, że bez względu na to czy uprawiało się tym autem ecodriving czy też deptało „pedał w podłogę” – spalane wynosiło 5,5 litra ropy. Oczywiście samochód ten miał swoje lata, ale i dekadę temu producenci jeszcze walczyli o utrzymanie wolnossących maszyn diesla w obiegu.

W pierwszej kolejności na myśl przychodzi mi… Golf V. Tak, jak wynika z ogólnodostępnych danych, Volkswagen produkował Golfa z silnikiem 2.0 SDI 75 KM jeszcze do 2008 roku włącznie. To raptem 5-6 lat temu. Model ten nie zadziwiał osiągami, ale obstawiam, że przy regularnym serwisowaniu musi być nieśmiertelny. Innym wolnossącym dieslem, który zawsze zwracał moją uwagę, był 2.2 95 KM ze stajni Mercedesa. Szczególnie wersja kombi c-klasy produkowana do 2000 roku była od zawsze w kręgu mojego zainteresowania. Niestety jak wiadomo, takie auta (silniki) już nie wrócą i musimy ufać, że producenci dopracują nowoczesne jednostki na tyle, aby o ich awaryjności nie krążyły legendy i tysiące postów na wszelakich forach motoryzacyjnych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here