Lista aut, których nie lubią Polacy

1
553
źródło: hyundai.pl
źródło: hyundai.pl

W jednym z największych portali motoryzacyjnych moto.pl pojawiło się bardzo ciekawe zestawienie aut, które cieszą się najmniejszą popularnością w Polsce – czytaj, które się najsłabiej sprzedają. Jak podaje autor, pod uwagę wzięty został ostatni pełny miesiąc, czyli czerwiec 2012. W przypadku remisu, porównywane dalsze okresy sprzedażowe. Sytuacja poszczególnych modeli – szczególnie takich, za którymi stoi mocna i zasłużona marka – może wydawać się dziwna, ale po krótkiej analizie wszystko staje się jasne. Nie zawsze liczy się cena i prestiż, czasami są to bardziej prozaiczne powody. Poniżej bardzo krótkie i subiektywne wyjaśnienie.

Hyundai i10 – na folderach, w wersjach z lakierowanymi zderzakami, nie wygląda źle. Ale na żywo jest po prostu nieproporcjonalny. Dosłownie kilka dni temu widziałem wersję z czarnymi zderzakami (goryczy dopełniał jakiś szarawy kolor lakieru) i ten samochód, mimo bardzo niskiej ceny w podstawowej wersji poniżej 30.000 PLN, nie może się podobać. Przy Kii bliźniaczej Picanto wygląda blado.

Suzuki Grand Vitara – skąd ja znam tę sylwetkę? No tak, od 2005 roku praktycznie mamy to samo auto. Do tego zupełnie nieeuropejskie silniki (czyli przykładowo o pojemności 2,4 litra, co w Polsce oznacza z automatu wyższą cenę – wyższa stawka akcyzy). Tego typu SUV-y kupuje się oczami, wystarczy spojrzeć przykładowo na Kia Sportage.

Toyota Corolla – w Polsce, ale i w Europie klienci wolą hatchbacki. To niezaprzeczalny fakt. Sedany, nie licząc budżetówek typu Renault Thalia, nigdy nie miały lekko. Japońska marka dodatkowo nie ma u nas już takiej renomy niezawodności jak na przykład 20 lat temu. Czasy się zmieniają.

Audi A3 – jak ktoś słusznie zauważył, ewentualni nabywcy czekają na wchodzącą właśnie do sprzedaży najnowszą generację tego modelu. Stary model to już emeryt pod względem designu. Zmieniło się także chyba podejście do konserwatywnych kształtów wszystkich modeli z Ingolstadt, Polacy wolą bardziej ciekawsze projekty niż to samo od wielu lat.

Citroen C5 – ładny model klasy średniej robiący większe wrażenie niż jest w rzeczywistości. Reklamowany jako “niemiecki” miał przekonać Niemców – jedno wiemy, Polaków nie przekonał. Może to nadal stereotyp, że samochody francuskie nie są tak dobre jak u naszych zachodnich sąsiadów?

Ford S-Max – duży Van ze sportowym pazurem (chyba jedyny konkurent to Mitsubishi Grandis) nie ma raczej wad, oprócz jedynej w postaci… ogólnie małego zainteresowania dużymi Vanami. Na starym kontynencie liczą się tylko minivany, który nie brakuje u żadnego z producentów – także u Forda.

Citroen DS4 – awangarda nie jest w cenie, zawsze przegrywa z praktycznością. Modele Alfy Romeo czy Lancii zawsze sprzedawały się gorzej niż Opla czy Volkswagena. Citroen mierzy w te pierwsze, bliżej nieokreśloną klasę Premium, i taki też zostanie w statystykach.

Audi Q5 – niemiecka marka miała duży falstart ze średnim SUVem. Klienci przyzwyczaili się głównie do BMW X3, który przez lata zdobył duże zaufanie. Do tego wspomniany wyżej konserwatywny wygląd (wolimy jednak zmiany, a nie non stop ten sam design).

Volkswagen Crafter – rozumiem, że autor miał na myśli wersję osobową? Niech będzie, ale od razu argumentuję – Fiat Ducato Maxi mamy za zdecydowanie niższą cenę. A jeśli już coś normalniejszego to osobowa wersja Fiata Scudo. I ładniej i taniej.

Chevrolet Captiva – brzydki SUV niewyróżniający się niczym szczególnym. Razem z Oplem Antara pokazuje, że toporne kształty nie mają prawa bytu. Wspominałem już wcześniej o Kii Sportage? 🙂

1 KOMENTARZ

  1. Dziwna metodologia wyboru tych aut… Do większości opinii się zgodzę, ale Hyundai i10 przyjemne autko – chyba tylko Chevrolet Spark jest tańszy w wersji “full golas”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ