Up! i spółka a kolińskie trojaczki

0
3356
źródło: seat.es
źródło: seat.es

Producenci od lat współpracują w zakresie silników i płyt podłogowych. W ramach jednego koncernu jest to wręcz oczywiste, że siostrzane modele mają ten sam rozstaw osi i ten same motory. Zwyczajna oszczędność i zdrowy rozsądek. W 2005 roku (ile to już lat minęło…) pokazano jednak pierwsze prawdziwe “trojaczki”, a więc ten sam model w trzech odsłonach – jak wiadomo był to Citroen C1, Peugeot 107 i Toyota Aygo. Czy siedem lat później VW up! i spółka (Skoda Citigo oraz Seat Mii) pokazują coś więcej?

Na tapetę idzie Skoda, która zaskoczyła miażdżącą ceną 28.990 PLN za 3-drzwiową wersję Easy. Z kolorów do wyboru biały Candy oraz czerwony Tornado i oczywiście słabszy z dwóch silników trzycylindrowych 1.0 60 KM i 95 Nm moment obrotowy. Czołowa poduszka powietrzna kierowcy i pasażera, boczne poduszki powietrzne z funkcją ochrony głowy dla przednich foteli i komplet ESP + ABS + ASR + MSR + HBA + EBV + EDS. Elektryki rzecz jasna nie ma, ale to naprawdę banał – mamy nowe europejskie auto za 28.990 PLN, szokujące w roku 2012… Poza tematem, to dla mnie najładniejszy jest Seat.

Teraz przedstawiciel z czeskiej fabryki w Kolinie Citroen C1, według mnie najładniejszy po tegorocznym faceliftingu (zresztą Toyota jest zdecydowanie droższa a Peugeota 107 na próżno szukać na stronie peugeot.pl) oraz najtańszy. Wybieramy wersję Attraction 3-drzwiową, kolor darmowy to niestety tylko biały, za to o wdzięcznej nazwie Blanc Lipizan. Silnik znany od lat, a więc 1.0 68 KM od Toyoty i “mikromomentem” 93 Nm. Lista wyposażenia uboższa w porównaniu do Skody o ESP (w drobniejsze szczegóły nie wnikam), za to cena większa i wynosi 29.900 PLN. A jak wypada porównanie wymiarów i osiągów? Rozstaw osi na korzyść Skody 2420 mm przeciwko 2340 mm, jednocześnie Skoda jest dłuższa o ponad 12 cm, szersza o 10 cm i wyższa o 13 cm. Bagażnik to już przepaść, Citigo pozwala na transport 251 litrów przeciwko 139 litrów w C1. Zalety “Francuza” to 13,7 sekundy do “setki” kontra 14,4 sekundy “Czeszki” (prędkość maksymalna obu aut praktycznie taka sama około 160 km/h).

Czyżby VW dobrze przygotował się do lekcji i przez lata w domowym zaciszy stworzył w końcu “auto dla ludu”? Obiektywnie patrząc tak. Subiektywnie wybieram… Citroena. Mniejsze rozmiary, optyczna lekkość (i faktycznie niższa masa) bardziej do mnie przemawiają niż przysłowiowe “z klocka cięte” auta z grupy Volkswagena. C1 ma w sobie coś sympatycznego, coś co trudno znaleźć u nowych konkurentów. Liczę też na nowy silnik ze stajni PSA czyli 1.2 VTi 3 cylindry i moc około 85 KM. Trojaczki z Kolina będą wtedy zdecydowanie zrywniejsze niż wzmocniony silnik 1.0 75 KM u trojaczków z Wolfsburga.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ